Z ŻABIEJ PERSPEKTYWY, CZYLI WĄTPLIWOŚCI NATURY…

Doświadczenie nauczyło mnie, że jeśli mam w życiu jakiś problem, to żeby go rozwiązać, muszę dotrzeć do przyczyny Nadrzędnej. Przyczyny, która jest swoistym punktem zapalnym rzutującym na cały łańcuch przyczynowo-skutkowy. Docieram w ten sposób do punktu, w którym owa przyczyna jest rdzeniem tego co manifestuje się w formie widzialnego, ostatecznego problemu.

W praktyce oznacza to, iż aby odpowiednio podejść do rozpoznanego problemu należy niejako cofnąć się w czasie. Wrócić do początku, tam gdzie znajduje się iskra. Podejście takie uważam za jedyne logiczne i skuteczne zarazem. Podejście takie nie jest tylko domeną jednostek, lecz również całych zbiorowości, społeczeństw i wreszcie cywilizacji.

Dlatego też, uważam, że tworzenie specjalnych dni, czy wręcz tygodni, typu Światowy Dzień Ziemi, Światowy Dzień Zwierząt, czy wreszcie akcja sprzątania świata, są raczej robieniem czegoś na pokaz. Tak by się coś działo w temacie. Tak by uspokoić sumienie, że niby robimy coś co ma znaczenie, a w rzeczywistości marnujemy zasoby. Czas, energię, pieniądze. Nie ma to absolutnie żadnego sensu z punktu widzenia edukacji, która w tym wypadku ma za zadanie uświadamiać nam istniejący problem, oraz trwale zmieniać ludzkie postawy.

Z jednej strony wydawać by się mogło, że już w przedszkolu, potem podstawówce i dalej szkole średniej, w dużej mierze kładzie się nacisk na prawidłowe podejście młodych ludzi do przyrody w ogóle. Do jej szanowania i traktowania w sposób odpowiedzialny. Tym czasem okazuje się, że ludzie mają w tym względzie dość krótką pamięć i bardzo szybko przestają się tym interesować. Z czasem, gdy dorastamy, przybywa nam coraz większa liczba obowiązków. Pojawiają się coraz trudniejsze problemy do rozwiązania. Efektem czego jest spychanie spraw związanych z przyrodą na coraz dalszy plan. Nasze cele z czasem całkowicie wypierają z życia wszystkie te elementy, które de facto powinny być w dalszym ciągu na wysokim miejscu w rankingu naszych codziennych priorytetów.

Czy to się komuś podoba czy nie, wszyscy jesteśmy częścią wielkiego ekosystemu, naszej ziemi, naszego domu. Nie ma innego miejsca, gdzie w razie czego można będzie się przenieść. Dlatego tak absurdalne jest myślenie, że dbanie o środowisko, swoje własne otoczenie jest mało istotne. Ludzie lubią myśleć, że to ich nie dotyczy, że mogą zajmować się ważniejszymi rzeczami, podczas gdy inni jeśli chcą mogą ich wyręczać. Nikt z nas nie lubi zaśmieconych lasów, rzek, plaż, łąk czy gór, bo nikt z nas nie lubi mieszkać w syfie. A jednak to robimy, bez przerwy, bezwiednie, bez zastanowienia. Bo i nad czym się zastanawiać, przecież dziś jestem na łonie natury i robię co chcę, zostawiając śmieci, a za chwilę sobie pójdę i może ktoś posprząta albo i nie. Po jakimś czasie jednak ta sama osoba przyjdzie, czy w to samo miejsce czy gdzieś indziej i będzie narzekać, że jest brudno, że pełno śmieci dookoła. Ludzie bardzo szybko „zapominają”.

Inną sprawą jest to, że w całym tym zgiełku, w pogoni za życiem doczesnym trudno jest nam się zatrzymać na chwilę i zreflektować. Jest to zrozumiałe, bo żadne media, tzw. głównego nurtu, które mają największy wpływ na kształtowanie naszych zachowań, nie poświęcają sprawom natury zbytniej uwagi. Od czasu do czasu jedynie mówi się kolejny raz, o jakiejś katastrofie ekologicznej czy ludzkich zaniedbaniach w obrębie przyrody, pokazując tylko widoczny skutek, nieprawidłowego myślenia i działania. Prowadzi to do trywializowania takich tematów.

Przychodzi mi na myśl medialna sprawa, związana z akcją zaniechania budowy obwodnicy augustowskiej w Dolinie Rospudy. Sprawa ta na szczęście zakończyła się sukcesem dla tych unikatowych terenów i obwodnicę przeniesiono gdzie indziej. Wszystko to głównie za sprawą ludzi i organizacji, które były na tyle czujne i zdeterminowane by podjąć należyte kroki. Podając ten przykład zmierzam, jednak do bardzo ważnej konkluzji. Otóż gdybyśmy wszyscy mieli w swojej świadomości mocno zakorzenioną odpowiedzialność, za środowisko i co za tym idzie, mielibyśmy odpowiednią postawę, która byłaby częścią nas samych. Dbanie o przyrodę byłoby tak oczywiste jak zarabianie pieniędzy, żeby przeżyć. Nigdy nie doszłoby do akcji obrony Rospudy, bo ludzie, którzy stali za planami obwodnicy nigdy by nawet nie pomyśleli o tym by na tym terenie zacząć budowę.

Wszystko to jest jednym wielkim skutkiem, który skupia uwagę tu i teraz, na chwilę. A tymczasem przyczyny pozostają ukryte w cieniu. Zapomniane, że to właśnie one determinują wszystko to co jest tu i teraz. To jedyna szansa by zmieniać ludzkie postawy, myślenie, czyny. Tylko praca u podstaw może przynieść rezultaty w postaci mniejszej ilości błędnego myślenia i złych decyzji manifestujących się skutkami, które zazwyczaj są przykrym zaskoczeniem.