POKORA, POKORA I JESZCZE RAZ POKORA

Często bywa tak, że zamiast skrupulatnie przygotowanego planu działania na dany dzień trzeba posłużyć się improwizacją. Tak więc zamiast 4 rano, śnieżnej czatowni na odludziu i plecaka pełnego przygód mam samo południe, gęste cierniste krzewy ulex europeaus czyli kolcolistu zachodniego, odgłosy saneczkowych zabaw, oraz plecak pełen wątpliwości.

Zapraszam do obejrzenia mojego filmu, w którym dzielę się spostrzeżeniami natury egzystencjalnej.  😉