NIE SAMĄ PRZYRODĄ CZŁOWIEK ŻYJE – CZYLI JAK SIĘ NIE PODDAĆ I ZROBIĆ PEŁNOMETRAŻOWY FILM FABULARNY

Dzisiaj chciałem się z Tobą podzielić bardzo osobistą sprawą nie związaną z filmem przyrodniczym. Otóż w 2013 roku wraz z moją żoną Karoliną stworzyliśmy ideę by zrobić pełnometrażowy film fabularny, nie mając oprócz Iphon’a 4 i Canona 60D żadnych innych możliwości ani środków. Jak postanowiliśmy tak też zrobiliśmy. Wykorzystaliśmy okoliczności i ograniczenia, które dało nam życie by powstał projekt, którego produkcja trwała aż do połowy 2017 roku.

 

Dwie osoby, dwa bilety, dwa tygodnie.

Film ten jest w pewnym sensie manifestacją twórców, którzy bez środków, ale za to z ogromną pasją do filmu postanawiają zrobić pierwszy pełnometrażowy projekt w swoim dorobku. Mając tylko bilet kolejowy ze Szkocji do Polski postanawiają stworzyć historię. Ich celem jest nakręcenie filmu fabularnego tylko we dwoje, z ewentualną pomocą kilku znajomych i rodziny, przy użycia I-phone’a i lustrzanki cyfrowej. Ich podróż zaczyna się w Edynburgu. Następne przystanki to Londyn, Paryż, Mannheim, Berlin, Praga, Ostrava, Jastrzębie-Zdrój, Wrocław, Katowice, Szczecin, Poznań i droga powrotna: Berlin, Paryż, Londyn, Edynburg. Ten film w pewnym sensie udowadnia możliwość przekraczania granic w potrzebie wypowiedzi filmowej. Naszym celem nie było stworzenie arcydzieła filmowego, a raczej ukazanie odwagi, pasji oraz ogromnej potrzeby rozwoju swoich możliwości filmowych. Dzięki pasji do filmu przekraczaliśmy wszystkie możliwe ograniczenia: brak aktorów, brak profesjonalnego sprzętu, brak ekipy. Tak w skrócie wyglądała produkcja naszego filmu.

Powyższy tekst jest skróconą formą naszych założeń odnośnie tego dość szalonego projektu. Tekst ten również jest na oficjalnej stronie filmu.

Rozjazdy naszą odwagą.

Rozjazdy plakatMimo iż, nie mieliśmy środków na profesjonalną ekipę i sami musieliśmy odgrywać główne role to na szczęście mogliśmy liczyć na pomoc naszej rodziny, przyjaciół i znajomych. Osobami profesjonalnie związanymi z filmem oprócz mnie i mojej żony, która również jest filmowcem, był nasz utalentowany kompozytor Matt Carroll, z którym już wcześniej współpracowaliśmy, oraz dźwiękowiec Michał Jankowski, który od kilku lat wspiera nas w naszych projektach. Na tym lista profesjonalnej ekipy się kończy.

Film ten ma sporo niedociągnięć i występują tam osoby, które z aktorstwem mają niewiele wspólnego oprócz tego, że ja w szkole średniej zagrałem w jasełkach – ech to były czasy – a moja żona założyła w 1998 roku teatr niezależny w Szczecinie, który nawiasem mówiąc nadal istnieje.

Zdajemy sobie sprawę z wszystkich mocnych i słabych stron tego filmu i nawet jeśli nikt go nie doceni to nie pożałujemy ani jednego dnia spędzonego nad tym projektem. Bowiem dał on nam tyle doświadczenia i możliwości lepszego zrozumienia rzemiosła filmowego, że nie sposób tego przecenić. Dzięki temu, to jak rozumieliśmy tworzenie filmów przed Rozjazdami, a po ich ukończeniu stanowi ogromną przepaść.

Owszem były trudne momenty podczas pracy nad filmem. Czasem był pot na czole od zbyt wytężonej pracy, czasem w znużeniu wyczekiwaliśmy momentów kiedy można dalej ruszyć z pracą. Jednak zawsze z poczuciem misji, pasji i z sercem na dłoni.

Dzielę się z Tobą tym głównie dlatego, ponieważ wierzę głęboko w to, że nie musisz prosić nikogo o pozwolenie by podążać za marzeniami, by rozwijać swoją pasję. Pisałem już o tym kilkakrotnie na łamach mojego bloga w odniesieniu do filmów przyrodniczych.

Najważniejsze jest bowiem to co kochasz, co chcesz robić, niezależnie od okoliczności. Bo jeśli w to wierzysz i potrafisz poświęcić na swoją pasję cały swój czas niezależnie od gratyfikacji, a sama praca nad projektem jest dla Ciebie największą nagrodą to już wygrywasz i nikt Ci tego nie odbierze.

Pozdrawiam
Poniżej jest zwiastun filmu i link do oficjalnej strony stworzonej na potrzeby festiwali.

Oficjalna strona:    www.goldenoriolefilm.com/the-crossing/