Projekt makro oraz kilka słów na temat ostatniego odcinka

Witajcie moi drodzy, dzisiaj nie będzie odcinka tylko krótki wpis, ale z wideo. 😉 Na wstępie chciałem wam bardzo gorąco podziękować za dobre słowo na temat mojego ostatniego odcinka “Zwiastuny Wiosny”. Cieszę się, że była taka duża odezwa i że wam się podobało. Od kulis jednak wyglądało to znacznie inaczej niż mogłoby się wydawać.

Miałem ten odcinek już zaplanowany, rozpisany i byłem gotowy nakręcić konkretny film. Okazało się jednak, że natura ma nieco inne plany i musiałem zanurzyć się w spontaniczną twórczość przyrodniczą, która wyrzuciła do kosza moje plany. Jednak nie narzekam, niespodziewane spotkanie z Żurawiami było wspaniałe.

Takie właśnie są uroki filmowania przyrody i próby tworzenia regularnych odcinków na vloga jest bardzo trudne. Zaraz po ostatnim odcinku chciałem nagrać następny, tak by zacząć utrzymywać regularność co tydzień albo przynajmniej co dwa tygodnie? Niestety jest to bardzo trudne ze względu na różne inne obowiązki oraz dużą nieprzewidywalność. Gdybym mógł poświęcić się tylko naturze w kadrze to pewnie by się udało. Świat jednak nie jest idealny, dlatego staram się jakoś to godzić.

W między czasie oprócz prowadzenia firmy Golden Oriole Film oraz lawirowania pośród zawiłych meandrów codzienności, otrzymałem zadanie wykonania bardziej przyrodniczego filmu niż zazwyczaj.

Dla potrzeb Festiwalu Roślin Owadożernych, który odbędzie się za tydzień tj. 23-24 marca we Wrocławiu nagrałem krótkie wideo, które będzie puszczane podczas całego festiwalu na ekranach. Filmowanie miało zająć jeden dzień i polegało na stworzeniu ujęć, które oddają charakter różnych gatunków roślin, które żywią się owadami.

Ostatecznie filmowanie przerodziło się w żmudną dłubaninę, która przeciągnęła się do 4 dni, a to za sprawą rosiczek, które nie bardzo chciały współpracować. Rośliny te ofiarę zawijają na liściu zazwyczaj w przeciągu 4-5 godzin. W praktyce jednak najkrótsza sekwencja trwała 15 godzin, a najdłuższa 21, co przekłada się na jakieś 10 sekundowe ujęcie.

Mimo iż warunki, w jakich filmowałem zdawały się być w pełni kontrolowane, to przyroda i tak sama decydowała co i kiedy pokaże, dając mi tym samym kolejną lekcję pokory. Nie narzekam, było warto. 😉

nagrywanie rosiczkiOd strony technicznej wspomnę tylko, że ujęcia makro nagrywane były konwerterem Raynox podpiętym pod obiektyw stałoogniskowy 80mm podpięty z kolei pod Panasonica Lumix GH5, który przy tak długim nagrywaniu wymagał użycia mojej cegły tj. baterii z mocowanie V-Lock, o której wspominałem w ostatnim odcinku.

Projekt ten uważam za udany i dający dużo doświadczenia w obrębie tworzenia filmów przyrodniczych, choć bardzo specyficzny i wymagający innego podejścia do tematu, niż moja własna twórczość. Zapraszam do obejrzenia.

Pozdrawiam