10 NAJWAŻNIEJSZYCH FILMÓW DLA ASPIRUJĄCEGO FILMOWCA PRZYRODY. CZYLI LISTA DZIKICH PRZEBOJÓW

Ostatnio w rozmowie usłyszałem pytanie, jakie filmy przyrodnicze uważam, za najważniejsze z punktu widzenia mojego rozwoju jako filmowca. Bez wahania wyrzuciłem z rękawa kilku twórców i filmów, jednak po dłuższej chwili kiedy próbowałem wymienić coś więcej okazało się, że pytanie wcale nie było takie proste. W sumie nigdy nie zastanawiałem się nad tym, które filmy wpłynęły na mnie najbardziej. Postanowiłem więc zagłębić się w ten subiektywny temat i chciałem się z wami dzisiaj tym podzielić. Oczywiście to moja osobista lista i każdy pewnie ma inną, ale może komuś się przyda.

10. Dokąd odlecą dubelty w reżyserii Joanny Wierzbickiej jest to film, który pamiętam jak Dokąd odlecą dubelty 11przez mgłę, wyrywkowo. Głównie nasuwa mi się poczucie sielskości i przygody zarazem. Ostatnio miałem możliwość zobaczyć ten 25 minutowy film, ponieważ ktoś wrzucił go na youtube. Po kilku pierwszych minutach wszystkie wspomnienia z dzieciństwa do mnie wróciły. Film z perspektywy czasu okazał się nadal świeży. Przepiękna sielankowa muzyka, ciekawy komentarz i elementy sensacyjne 😉 sprawiają, że ten film może nadal być wzorem pod względem narracyjnym dla wielu adeptów sztuki filmowej. A na dokładkę niezwykły głos lektora Pana Ksawerego Jasieńskiego.

Oprócz tego filmu, były oczywiście inne, podobne produkcje z początku lat 90-tych i wcześniej, również stworzone przez Joannę Wierzbicką, ale także filmy Włodzimierza Puchalskiego, którego chyba nikomu nie trzeba w Polsce przedstawiać. Jednak film Dokąd odlecą dubelty zapadł mi w pamięć jako najmocniejsza impresja, która jak się okazało przetrwała próbę czasu.

Niedźwiadek Film

9. Niedźwiadek (oryginał L’Ours) z 1988 roku francuskiego reżysera Jean-Jacques Annaud, który jest twórcą wszechstronnym i ma na swoim koncie takie hity jak Walka o ogień, Imię róży czy Siedem lat w Tybecie. Film Niedźwiadek jest filmem dość nietypowym, ponieważ łączy ze sobą elementy filmu przyrodniczego z klasycznym filmem przygodowym, gdzie główni ludzcy bohaterzy przemierzają dzikie ostępy w poszukiwaniu przygody. Najczęściej są to traperzy. Nie inaczej jest i w tym przypadku, z tą różnicą, że tutaj to właśnie dzika przyroda jest na pierwszym miejscu. Tytułowy niedźwiadek, to mały sierota, który po stracie matki na własną rękę poznaje świat i podąża śladami dorosłego samca, któremu nie w smak kompania małego brzdąca, ponieważ na karku ma dwóch łowców skór.

Film ten jest przykładem udanego połączenia familijnego kina fabularnego z filmem przyrodniczym. Oczywiście nie jest to kino dokumentalne, jednak jego walory poznawcze odnośnie przyrody są niezaprzeczalne. Fantastyczne ujęcia i mocna historia sprawiają, że mogę go polecić każdemu.

Człowiek i Orki film

8. Człowiek i orki oryginał (Les Orques de Crozet) z 2006 roku, w reżyserji Jean-François Barthod. Film z pozoru nie ma w sobie nic oryginalnego. Ot, znowu człowiek przed kamerą, który zmaga się z naturą. Jednak gdy obejrzałem go po raz pierwszy, szybko zapragnąłem zobaczyć go ponownie. Film ten zawiera bardzo ciekawą historię związaną z orkami i ludźmi, stąd tytuł filmu. Oprócz tego nastrój jaki panuje w filmie jest w pewien sposób kojący, nostalgiczny. Narracja prowadzona jest w sposób wyważony i spokojny. Do tego dochodzi subtelny humor i sympatyczna sylwetka głównego ludzkiego bohatera, którym jest amerykański operator filmów przyrodniczych David Reichert. Po prostu nie da się nie lubić tego człowieka.

Cały film jest przykładem tego, że można zrobić naprawdę interesujący film przyrodniczy z człowiekiem na pierwszym planie. Bez krwi, agresji i sztucznie nakręcanych emocji. Gorąco polecam.

Zatoka Delfinów film

7. Na miejscu siódmym film dość kontrowersyjny, jednak w moim odczuciu bardzo ważny. Zatoka delfinów (oryginał The Cove) z 2009 roku, w reżyserii Louie Psihoyos. Jest to dokument o ochronie przyrody, który trzyma w napięciu jak niejeden thriller. Łączy w sobie wszystkie elementy dobrego dokumentu. Wywołuje skrajne emocje i generalnie uważam, że nie jest to film dla wrażliwców. Szczególnie tych, dla których przyroda jest ważna w życiu. Jest to jeden z najlepszych dokumentów o ochronie przyrody jaki do tej pory widziałem. Zresztą zdaje się, że nie tylko ja tak uważam, ale amerykańska akademia filmowa również, skoro w 2010 roku przyznała tej produkcji Oscara za najlepszy dokument pełnometrażowy.

Dziobem i pazurem film

6. I wreszcie ktoś z naszego pięknego kraju. W 2002 roku Krystian Matysek zrobił film, jakiego jeszcze nie było w polskiej kinematografii. Dziobem i Pazurem, taki nosi tytuł film, który uważam za jeden z najważniejszych filmów, które wpłynęły na mój rozwój filmowy. Film ten jest przykładem tego, że przyroda może mówić sama za siebie, że nie potrzebuje ambasadorów w postaci gadających głów, które rzekomo wiedzą lepiej co też ta przyroda ma nam do opowiedzenia. W skrócie, świetne ujęcia, świetna muzyka, naprawdę dobry montaż i najważniejsze, ani jednego słowa. Pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce uczyć się tego niełatwego rzemiosła.

Koyaanisqatsi film5. A teraz film, który na pierwszy rzut oka może nie pasować do całej listy. A jednak. Koyaanisqatsi Godfrey’a Reggio z 1982 roku jest filmem wyjątkowym. To coś jakby jeden długi teledysk wykonany z ujęć w zwolnionym tempie i ujęć poklatkowych. Żadnego komentarza tylko obrazy i genialna muzyka Philipa Glassa, która na długo zapada w pamięć. Film ten znalazł się na mojej liście dlatego iż uważam go za film antropologiczny, a zatem po części związany również z naturą. Film pokazuje nas ludzi i świat, który nas otacza. Ukazuje naszą kondycję społeczno kulturową i sieć zależności pomiędzy wszystkim co nas otacza. Sprawia to wrażenie jakby wszystko było jednym pulsującym organizmem.

Po kilku latach reżyser postanowił uzupełnić swoje dzieło o dwie kolejne części, jednak nie dosięgły one poprzeczki wystawionej przez prekursora. Filmów inspirowanych Koyaanisqatsi powstało jeszcze kilka. Inni reżyserzy tacy jak np. Ron Fricke chcieli zmierzyć się z tą ciekawą formą filmową. Oprócz filmów Rona Fricke takich jak Baraka, czy Samsara na największą uwagę zasługuje Chronos z 1985 roku z genialnymi ujęciami i fenomenalną muzyką Michaela Stearns’a Osobiście uważam, że jest to godny następca Koyaanisqatsi.

Czarnobyl, powrót natury

4. A teraz produkcja, która swego czasu bardzo mnie zaskoczyła. Czarnobyl, powrót natury (oryginał Chernobyl Reclaimed: An Animal Takeover) w reżyserii Petera Haydena z 2007 roku jest filmem, który opowiada o przyrodzie w Czarnobylu. Jak poradziła sobie po wybuchu reaktora jądrowego w elektrowni w 1986 roku. Film ten jest ciekawym przykładem tego, że jeśli historia jest wciągająca i dobrze opowiedziana to reszta się nie liczy. Ot taki sobie film z przeciętnymi zdjęciami przeciętną muzyką i przeciętnym montażem. A jednak ten film broni się siłą dobrze opowiedzianej historii, która jest jak opoka. Nic jej nie ruszy. Ten 60-o minutowy format telewizyjny przebija niejedną produkcję kinową Disneya.

Makrokosmos

3. Makrokosmos (oryginał Le peuple migrateur) z 2001roku w reżyserii Jacques Perrin to film, którego nie muszę opisywać więc przejdę dalej. Numer 2. 😉 No dobra powiem tylko tyle. Nie umniejszając nikomu, ale filmowcy z za oceanu nie potrafią tak dobrze wykorzystać milionowego budżetu na film przyrodniczy jak robią to francuzi. Film ten znacząco przyczynił się do tego jakie filmy chcę robić w przyszłości. Jeśli ktoś go jeszcze nie widział to lepiej niech się nie przyznaje.

Saga prastarej puszczy

2. I znowu po dłuższej przerwie mamy polski akcent. I to nie byle jaki bo od samego Jana i Bożeny Walencików. Saga prastarej puszczy z 2007 roku nie jest pojedynczym filmem. To 10 części, które tworzą sagę rodem z Puszczy białowieskiej. Jest to fenomen na skalę światową. Niestety za mało znanym na świecie. A szkoda bo uważam, że jest to jeden a właściwie dziesięć najlepszych przykładów na to jak można zrobić film przyrodniczy z pięknymi ujęciami, rewelacyjną muzyką, dobrym montażem i fenomenalną narracją. Historie tam opowiadane zapadają w pamięć tak mocno jakby się czytało najlepszą książkę. Najbardziej zbliżony z mojej listy jest film Niedźwiadek z pozycji 9-tej. Ich cechą wspólną jest mocna fabuła, która sprawia, że film balansuje pomiędzy dokumentem a filmem fabularnym. Od filmu francuskiego reżysera różni się jednak między innymi stylem prowadzenia akcji i narracją z offu. A poza tym to nie jeden a 10 niezwykłych części. Dla mnie niedościgniony wzór, coś czego Bristol i całe stany mogą nam pozazdrościć.

Tętno pierwotnej puszczy film1. Wreszcie na pierwszym miejscu film bodaj najważniejszy z punktu widzenia mojego spojrzenia na film przyrodniczy i ewolucji jako filmowca. I znowu mamy do czynienia nie z jednym a z 5-oma filmami, które zmieniły moje życie. Jest to kolejna produkcja rodem z naszego pięknego kraju. A mowa o serii Tętno pierwotnej puszczy Bożeny i Jana Walencików z 2005 roku. Muszę przyznać, że całą serię obejrzałem tak wiele razy, że znam każde ujęcie i każdy tekst wypowiadany przez Pana Jana i Panią Bożenę. Długo czekałem na to aż w końcu ktoś wyda to na DVD. Dobrze, że DVD się nie zcierają, bo w innym wypadku musiałbym kupić cały karton.

A tak na poważnie, to fenomenalna narracja, jedne z najlepszych i najbardziej oryginalnych ujęć jakie w życiu widziałem, do tego świetna edycja i rewelacyjny klimat, który trwa przez całą serię. Całość tworzy jedyny w swoim rodzaju obraz, który powinien być obowiązkowy do obejrzenia dla każdego filmowca niezależnie od gatunku filmowego w Polsce i na świecie. Dzisiaj ktoś mógłby się przyczepić do muzyki, która trochę się zdewaluowała i bardzo czuć wpływy lat 90-tych. Chociaż ma swój klimat. Dla mnie jednak to już kwestia sentymentu, bo lata 90-te to moje późne dzieciństwo i gdyby nie Tętno Pierwotnej Puszczy to prawdopodobnie nie powstał by ten blog i nie zajmowałbym się filmem przyrodniczym. Dlatego też, jeśli jeszcze tego nie widzieliście to nawet się nie przyznawajcie, bo to wstyd. 😉 Ok kończę bo mógłbym pewnie niejeden esej napisać na ten temat.

I tak dobiegliśmy do końca naszego top 10 filmów przyrodniczych które miały na mnie wpływ. Myślę, że z czasem może coś się zmieni na tej liście, może coś wyleci i wpadnie coś innego, czego jeszcze nie widziałem. Czas pokaże. Ależ oczywiście, Tętna nie wymienię za żadne skarby.

A jaka jest wasza lista? Podzielcie się, jestem szalenie ciekawy. Zapraszam do wpisów poniżej.